Twoja cotygodniowa przewaga w świecie contentu & AI

Maksymalnie 5 minut czytania. Bez lania wody.

W skład każdego wydania wchodzi:
Dokładna analiza jednego twórcy
Gotowe do wdrożenia strategie
Konkretne zastosowanie AI

Zobacz przykładowe wydanie:

Dlaczego zazwyczaj mówię klientom: "Nie rób e-booków"?

M
Mikołaj & Nihat <kontakt@stowarzyszenietworcow.pl>
do mnie

Czas czytania: 3 minuty 30 sekund

Cześć, tu Nihat i Mikołaj.

Dlaczego zazwyczaj mówię klientom: “Nie rób e-booków”?
Opowiem Ci to na przykładzie, który wydarzył się w ostatnich tygodniach.

Kilka miesięcy temu zgłosiła się do mnie klientka. Jej profil rósł jak na drożdżach. W 2 miesiące zdobyła prawie 50 000 obserwujących na Instagramie.

Zaczęliśmy zbierać maile, tworzyć lead magnet i szykować się do monetyzacji.
I wtedy padła propozycja od strony klientki: “Koniecznie chcę stworzyć e-booka”.
Odradzałem jej tego na każdym kroku, ponieważ uważałem, że nie będzie to opłacalne, zarówno czasowo, jak i finansowo. Ona szła w zaparte i zaczęła tworzyć produkt bez sprawdzenia, czy w ogóle ktoś byłby nim zainteresowany. Finalnie zakończyliśmy współpracę, ponieważ nasze wizje się rozjechały.

Klientka postanowiła wydać 2 e-booki “na własną rękę”. Niestety sprzedaż okazała się totalną klapą, a dodatkowo spowolniło to jej rozwój profilu (zamiast skupić się na contencie, poświęciła cały swój czas na tworzenie produktu, którego nikt nie chciał kupić).

Od kilku tygodni jest mało aktywna w mediach społecznościowych. Podejrzewam, że wystąpiło klasyczne zjawisko: “Te social media to się w ogóle nie opłacają”.
I właśnie taki jest problem z e-bookami w dzisiejszych czasach. Dla 99% twórców to pułapka. Pompują tygodnie w pisanie kilkudziesięciu stron PDF-a o wszystkim i o niczym, a potem sprzedają 3 sztuki, z czego dwie kupuje rodzina.

Zrobienie skali na e-booku jest cholernie trudne, jeśli nie masz dobrej niszy.
Ale dzisiaj pokażę Ci wyjątek, który potwierdza regułę. I udowodnię Ci, że jeśli wciąż sprzedajesz swój czas na pojedynczych konsultacjach, zostawiasz na stole potężne pieniądze.


Lekarz, który zaczął zarabiać na e-bookach

Kamil jest onkologiem. Jest to klient mojej znajomej z branży - Agaty Papis (@facetka_od_reklamy).
Kamil publikował w mediach, ale wyglądało to dość chaotycznie. Przypadkowe treści, bez większego pomysłu, jak się wyróżnić na tle innych specjalistów, którzy przeważnie publikują takie same materiały.

Od kilku miesięcy jego komunikacja zaczęła się zmieniać. Jego filmy były bardziej oryginalne, wprowadzał element humoru i przede wszystkim odpowiadał na najczęściej pojawiające się pytania w jego branży.

Efekt końcowy po wdrożeniu zmian i rozpoczęciu monetyzacji:

  • 530 sprzedanych e-booków
  • 46 000 zł przychodu
  • 100% organicznie (zero złotych wydanych na reklamy)
  • +32 000 nowych obserwujących na IG i TikToku w 3 miesiące.

Rozłóżmy ten proces na czynniki pierwsze.

1. Uporządkowanie komunikacji:
Kamil przestał wrzucać “ładne posty”. Zbudował komunikację wokół realnych problemów swoich pacjentów – tego, czego boją się najbardziej i z czym przychodzą do gabinetu. Nie ma co też ukrywać, że onkologia to branża owiana sporą ilością mitów + dochodzą do tego emocje. Jest to idealne połączenie, jeśli chodzi o tworzenie zasięgowego contentu w mediach społecznościowych.

2. Produkt stworzony na obserwacji rynku:
Jego e-book nie był zbiorem luźnych myśli. Kamil spisał pytania, które pacjenci zadawali mu na żywo, w wiadomościach prywatnych oraz komentarzach, a następnie zamienił je w jeden konkretny produkt. Odpowiedział na realny popyt.
Czyli nie poszedł błędną metodą, którą idzie większość twórców przy wydawaniu pierwszego produktu: “Wydaje mi się, że jest to potrzebne klientowi”.

3. Krótka kampania:
Dwa tygodnie przed premierą ruszył z komunikacją na TikToku i Instagramie. Uderzał precyzyjnie w problemy swojej grupy docelowej. Zamiast przepalać budżet na reklamy, wykorzystał organiczny zasięg i zaufanie społeczności.
To jest ta sama metoda, którą wykorzystaliśmy przy przedsprzedaży naszych warsztatów. Na początku sprawdziliśmy, czy jest zainteresowanie wśród naszych obserwujących, a następnie zaczęliśmy skalować sprzedaż. A tak w ogóle w kwietniu rusza 3 edycja warsztatów, więcej informacji podamy pod koniec marca.

I teraz najważniejsze pytanie: dlaczego u niego to wypaliło, a inni zarabiają grosze na e-bookach?

Jeśli jesteś ekspertem, pewnie bierzesz za konsultację 150, 200, może 300 zł. Siedzisz 1-na-1 z klientem i w 80% przypadków... odpowiadasz na dokładnie te same pytania.

Tłumaczysz w kółko te same podstawy. Twój sufit finansowy to liczba godzin w dobie.
Kamil wziął ten powtarzalny, żmudny proces, spisał go raz i zaczął sprzedawać plik. Produkt, który zarabia na niego niezależnie od tego, czy akurat przyjmuje pacjentów, czy odpoczywa.

Czy sprawdzi się to w każdej branży? Raczej nie.
Szczególnie w tych, gdzie e-booki są sprzedawane praktycznie na każdym profilu. Pierwsze co mi przychodzi do głowy to dietetyka. Bardzo ciężko osiągnąć skalę w tak zatłoczonej branży. Ale jeśli masz pozycję w mediach, działasz w branży, w której bazujesz na powtarzalnych pytaniach i wiesz, że możesz dotrzeć do większej ilości osób, to e-book może się okazać dobrym rozwiązaniem na początku swojej drogi monetyzacyjnej.


Jak przenieść to na Twój przypadek:

1. Zrób audyt swoich wiadomości i maili.
Wyciągnij 10 pytań, które Twoi klienci i obserwatorzy zadają Ci do znudzenia.

2. Stwórz produkt, który rozwiązuje jeden konkretny problem.
Twój e-book nie może być encyklopedią. Przecież dzisiaj z AI można znaleźć odpowiedź na każdy temat w dosłownie 3 minuty. E-book ma być bezpośrednią instrukcją i odpowiedzią na to jedno palące pytanie, z którym przychodzi do Ciebie większość klientów. Dlatego nie twórz e-booka w formie informacyjnej, czy nawet edukacyjnej. Ten produkt musi przeprowadzać klienta przez poszczególne etapy, powinien być jasną instrukcją. Tak jak tłumaczysz to na konsultacjach.

3. Rozbuduj swoją ofertę.
Zbuduj tani produkt wstępny (jak e-book Kamila), który będzie odsiewał osoby szukające tylko darmowej wiedzy od tych, którzy faktycznie chcą zapłacić. Podstawowe problemy rozwiązuj produktem cyfrowym.
Tylko proszę Cię, nie sprzedawaj e-booków za 20, czy 50 zł. Nikt tego nie kupi, bo cena sama krzyczy: “To jest tak tanie, że nie warto nawet sobie głowy tym zawracać”. Na starcie celuj w 100-200 zł. Niektórzy potrafią sprzedawać work-booki za nawet 400-500 zł!
Konsultacje 1-na-1 zostaw wyłącznie dla tych, którzy potrzebują zaawansowanej pomocy i podnieś ich cenę.
Skalowalny biznes buduje się na powtarzalnych systemach, a nie na ciągłym dokładaniu sobie godzin pracy.


Jak do tego wykorzystać AI? 🤖

Zdecydowanie najprostszym sposobem będzie wykorzystanie potęgi Perplexity do przeszukiwania forów i dyskusji w celu wyciągnięcia realnych bolączek, pytań i wątpliwości Twoich potencjalnych klientów.
Z tej okazji, przygotowałem rzeczowe polecenie, w którym jedyne, co musisz zrobić to wpisać swoją niszę.
Całość wklej do Perplexity i zobacz, jak dzieją się cuda :)

Przeprowadź głęboki research problemów grupy docelowej w niszy: [WPISZ SWOJĄ NISZĘ - precyzyjnie]. Przeszukaj w tym celu fora internetowe, grupy dyskusyjne, komentarze na YouTube oraz portale typu Reddit czy Quora.

Wykonaj po kolei poniższe kroki:
1. Zrób rozeznanie i wypisz 5 najczęściej powtarzających się obaw i pytań w tej niszy.
2. Z tej listy wybierz JEDEN, najbardziej palący, wąski i konkretny problem. Taki, który spędza ludziom sen z powiek i za którego szybkie rozwiązanie w formie instrukcji byliby gotowi zapłacić. Uzasadnij krótko swój wybór.
3. Wypisz 3-5 dokładnych zwrotów i narzekań (Voice of Customer), jakich ci ludzie używają w internecie, opisując ten konkretny problem.
4. Na podstawie tego JEDNEGO wąskiego problemu, ułóż gotową strukturę spisu treści dla praktycznego workbooka (zeszytu ćwiczeń). Produkt ten nie może być encyklopedią – ma być bezpośrednią instrukcją krok po kroku, przeprowadzającą od problemu do rozwiązania.
5. Podziel workbook na 3-4 krótkie moduły (np. Diagnoza -> Narzędzia -> Wdrożenie). Zadbaj, by tytuły rozdziałów sugerowały transformację i rozwiązanie.

Format wyjściowy:
- Krótka lista 5 ogólnych problemów w branży.
- Wskazanie GŁÓWNEGO, wąskiego problemu + krótkie uzasadnienie.
- Sekcja "Voice of Customer" (język docelowych klientów).
- Ustrukturyzowany spis treści workbooka rozwiązującego wyłącznie ten jeden problem.

Przyjacielskie przypomnienie: jeśli faktycznie chcesz spróbować wypuścić swojego “workbooka” / “ebooka”, nie główkuj nad nim zbyt długo.
Do końca dzisiejszego dnia, “klepnij” podział tematów, wygeneruj prostą stronę w Gemini, na której przedstawisz zarys tematów i zacznij badać zainteresowanie rynku.

Wszystkiego dobrego na ten tydzień,
Mikołaj i Nihat

Chcę taki mail co poniedziałek:

/ KTO CIĘ TEGO NAUCZY?

Jesteśmy praktykami, nie teoretykami.

Nie jesteśmy teoretykami, którzy przeczytali książkę o marketingu. To, czego uczymy, testujemy codziennie na własnych profilach i profilach naszych klientów.

Mikołaj Abramczuk

Mikołaj Abramczuk

@MikolajAbramczuk

Mój kanał na YouTube zgromadził ponad 50 000 subskrypcji. Jak? Bez wypasionego montażu i efektów specjalnych. Skupiłem się na jednej rzeczy: ultra-praktycznej wartości, podanej na "chłopski rozum". Ludzie oglądają moje filmy, bo są surowe, konkretne i pokazują, jak używać AI bez zbędnego gadania.

Statystyki Mikołaja
Nihat Sen

Nihat Sen

@biznes_w_dresach

Od zera zbudowałem markę, która dociera do setek tysięcy ludzi miesięcznie. Przeszedłem drogę od prowadzenia lokalu z kebabem do współpracy z największymi markami w Europie. Specjalizuję się w tworzeniu krótkich form wideo i przekuwaniu uwagi w realny biznes. Moja misja to pokazywanie, jak budować firmy oparte na realnej wartości, bez korporacyjnej gadki.

Statystyki Nihata

Historie osób, z którymi współpracowaliśmy // Kliknij, aby obejrzeć wideo